Camino Portuguese, wrzesień 2010, cz.11

DSCN1839

Trochę dłuższy wpis, ale to już ostatni…. Z Pontevedra do Caldas de Reis. Wychodzimy na szlak wczesnym rankiem, jeszcze zupełnie ciemno , a szkoda. Bo starówka Pontevedry jest bardzo ładna: monumantalne kościoły, urokliwe place, bogate domy. Robię zdjęcia, ale nie oddają one zupełnie uroku tych miejsc. No więc  otwieramy tylko szeroko oczy i podziwiamy, podziwiamy……
Czytaj dalej

Camino Portuguese, wrzesień 2010, cz.10

W tej części opiszę  dwa etapy. Trochę się śpieszę, bo już za kilka dni wylatuję na kolejne wędrowanie i obawiam się, że nie zdążę doprowadzić do końca mojej opowieści. Z Mos do Redondela Kiedy teraz po latach, odtwarzam wydarzenia tamtego camino   widzę, że było ono rzeczywiście najspokojniejsze i najwolniejsze ze wszystkich, które dane mi było…
Czytaj dalej

Camino Portuguese, wrzesień 2010, cz.9

DSCN1669a

Z Valency do Mos Po spokojnym, niedzielnym dniu, pełnym kolorów folkloru portugalskiego  – dzisiaj mamy nieco dłuższy marsz. Wyruszamy, jak zwykle, ciemnym świtem i po krótkim marszu dochodzimy do mostu nad rzeką Minho, który jest mostem granicznym między Portugalią a Hiszpanią. Jest to tzw. stary most, wybudowany w 1886 r. , pod kierownictwem   G….
Czytaj dalej

Camino Portuguese, wrzesień 2010, cz.8

Z Rubiaes do Valency Niedziela 19 września. Wyruszamy wczesnym, ciemnym jeszcze świtem. Droga jest całkiem niezła, jak na portugalskie warunki. Dobrze oznaczona, dosyć płasko, tylko jedno podejście i to nie za ciężkie. Słowem – niemal sielanka. No i kontakt z naturą… Musiało być wszystko w absolutnym porządku i zgodnie z oczekiwaniami, bo nie zanotowałam w…
Czytaj dalej

Camino Portuguese, wrzesień 2010, cz. 7

Z Ponte de Lima do Rubiaes Początek dnia przyjemny, droga wiedzie nas duktami leśnymi, ścieżkami dla piechurów.  Jest bardzo mało cywilizacji , za to dużo natury…                                wschodzące słońce oświetla góry/  rising sun illuminates the mountains jest i tak : w miejsce zwalonego mostku żeliwne kładki / an ability to passage  despite the lack of…
Czytaj dalej

Camino Portuguese, wrzesień 2010, cz.6

Z Casa da Fernanda do Ponte de Lima Rankiem budzi mnie  cisza;  wszechobecna, totalna  cisza…  Wsłuchuję się w  nią leniwie, aby po dłuższej  dopiero chwili zacząć odbierać dźwięki realnego świata.  Dalekie odgłosy kogucich pień, szczekania psów. Ale nie nazbyt nachalne, takie radosne i spokojne odgłosy na powitanie nowego dnia. Wstajemy niespiesznie, mamy dzisiaj znowu krótki…
Czytaj dalej

Camino Portuguese, wrzesień 2010, cz. 5

Z Portela do Vittorino Dos Piaes Wychodzimy na szlak jako jedni z ostatnich; nie śpieszymy się, mamy trasę bardzo krótką, to ma być dzień odpoczynku i nabierania sił. Tuż przy naszym alberge jest kościólek, a pod tym kościółkiem , pod osłoną małego daszku śpi dwoje młodych pielgrzymów. Tak po prostu, w śpiworach , pod gołym…
Czytaj dalej

Camino Portugues, wrzesień 2010, cz.4

15 września, z  San Pedro Rates do Portela ( Tamal) Drugi dzień naszej wędrówki: wstajemy wczesnym rankiem, szybkie ubieranie, pakowanie, kawusia, plecak na plecy, kijki do ręki. Jest zupełnie ciemno, gdybym szła sama nie wychodziłabym tak wcześnie. Początki są niezłe: wyjście z wioski prowadzi nas leśnymi duktami. To nie gwarna szosa ale cisza leśna, zieleń,…
Czytaj dalej

Camino Portugues, wrzesień 2010, cz.3

Jest 14 września , pierwszy dzień wędrówki. O godz.  6.oo czekam  przed hostelem na Basię i Marka i  idziemy do stacji metra, którym wyjedziemy z miasta. Przedmieścia Porto są bowiem uciążliwe, to teren przemysłowy, ani ciekawy, ani miły do przejścia. Dojeżdżamy do  Vilar do Pinheiro , skąd mamy około 21 km do alberge w Rates….
Czytaj dalej