Via Francigena 2015, cz.9/ part 9

SAM_0724
0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Radicofani – Acquapendente

Wstałam wcześnie, zrobiłam kawusię i śniadanko , spakowałam plecak i w drogę. Początki  szlaku są bardzo przyjemne. Najważniejsze, że schodzę z góry. Różnymi zawijasami, ale schodzę… Co jakiś czas patrzę do tyłu , jak bym sprawdzała,  czy  skaliste wzniesienie  Radicofani jest na pewno już za mną. Z daleko prezentuje się  nadzwyczaj  pięknie, jak wielka , niezdobyta twierdza.

SAM_0704                                            Radicofani  po kilku km marszu / Radicofani after a few kilometers walk

Idę długi czas wśród łąk i pól, w zupełnej głuszy i ciszy.  Jedyne odgłosy to ptasie trele, a potem   jeszcze  odgłosy budzącego się życia,  czyli buczenie, mruczenie, miauczenie, poszczekiwanie.  Z tym , że te ostatnie niepokojąco się nasilają, aż przechodzą w groźny   szczekot. Z daleka widzę  wielkie stado owiec na przyległej łące i już wiem, że to stamtąd niesie się odgłos psich wartowników. Nie ma żadnego człowieka, tylko  stado owiec,  horda groźnych psów i ja …

Ten moment wspominam jako najbardziej groźny na szlaku, psy nie bały się niczego,  ani   moich kijków ani groźnego wzroku. Kiedy odgoniłam jednego , to zaraz drugi podbiegał z boku  z wyszczerzonymi kłami. A było ich  chyba z pięć. Szłam powoli, starając się mieć ich przed oczami i od czasu do czasu pomagając sobie gestem wskazującym na rzucanie   kamieni. Wydawało mi się, że trwa to wieki, ale w końcu oddaliłam się na tyle, że nie mogły mnie już znienacka zaatakować, niemniej jeszcze dłuższy  czas miałam nerwy napięte i co rusz odwracałam się za siebie, aby sprawdzić, czy na pewno  żadne zwierzę się nie zbliża.

SAM_0706                                   samotny kościółek, gdzieś na szlaku  /  lonely church, somewhere on the trail

Po niemal 3 godzinach marszu doszłam do Ponte a Riga, sympatycznej miejscowości, w której można się  zatrzymać na nocleg. Jest tam tablica z odległościami do ważniejszych miejsc pielgrzymkowych , a także stoły i ławy do odpoczynku. Wszystko to sprawiało  niezmiernie sympatycznie wrażenie  i po raz pierwszy czułam się  absolutnie dowartościowana  drogą.

SAM_0712

W najbliższym barze zatrzymałam się  na małe śniadanko i aby odpocząć troszkę. Zwykle wybieram takie, które oferuję miejsca na zewnątrz, tu też był urokliwy taras ….

A potem, idąc dalej szlakiem,  wychodzę z Toskanii i wkraczam do Lacjum, regionu którego głównym miastem jest Rzym , cel mojej wędrówki przez Italię. Trochę szkoda, że Toskania za mną, ale z kolei cel mojej wędrówki  coraz bliżej.

SAM_0714                     Koniec regionu Toskanii, zaczyna się Lacjum / the end of the Tuscany region, it begins Lazio

Gdzieś po drodze mijam jakieś  domy, na jednym z nich znajduję  tablicę upamiętniająca pobyt w tym miejscu Galileo Galileo ( od 23  stycznia do 10 lutego 1633).  Galileusz był wtedy w drodze do Rzymu (na  wezwanie Świętego Oficjum), ale został zatrzymany w tym miejscu dla odbycia kwarantanny  z powodu  epidemii dżumy, która szalała w Toskanii. To mogło być Toricello lub Centeno, nie jestem w stanie ustalić tego dokładnie. Może niezawodna Wiolla ( mojatoskania.com) albo Ewa ( Ewak) coś podpowiedzą ???

SAM_0715

Acquapendente jawi mi się już od dłuższego czasu, bo to kolejne miasteczko na wzgórzu. Ale po Radicofani wszystkie inne nie wydają mi się już takie niedostępne.

SAM_0722                                  Już widać wieże Acquapendente  ..   /  I can see the tower of Acquapendente…

Zanim tam doszłam zatrzymałam się na odpoczynek  w przydrożnym barze. Wyglądał nie ciekawie, taki drewniany baraczek, ale menu jak w najlepszej restauracji. Same dania regionalnej kuchni. Na dodatek wygodne siedziska (ławy z poduchami) + wi-fi.   Co potrzeba więcej strudzonemu wędrowcowi ? No może jeszcze kotów, bo to przecież nieodłączny element folkloru italskiego…SAM_0719

Kiedy już się wdrapałam do miasteczka i odnalazłam siedzibę Casa del Pellegrino na Via Romana, zastałam drzwi zamknięte na głucho. Na drzwiach malutka karteczka z numerem  telefonu. Próbowałam dzwonić, ale daremnie. Następny adres, którym dysponowałam  to Casa di Lazzaro , przy siostrach zakonnych. Spory kawałek poza centrum miasteczka, w dodatku na wzgórzu. Po dotarciu , stanęłam przed furtą pełna wątpliwości. Budynek z zewnątrz zaniedbany, odlatujące tynki.

SAM_0734                                                Casa di Lazzaro z zewnątrz / Casa di Lazaro from the outside

Kiedy wpuszczono mnie do środka wątpliwości ustąpiły zadowoleniu, miejsce bowiem okazało się niezwykle urokliwe. Trwa remont, jest trochę bałaganu, niemniej czuje się atmosferę gościnności. Warunki są skromne, ale  mam całe piętro tylko do swojej dyspozycji. Pokoik jest czysty,  łazienka w korytarzu. Na dole jest wielka kuchnia do dyspozycji pielgrzymów i olbrzymi ogród, pełen miłych zapachów ziemi, kwiatów i warzyw. Dostałam klucz do wejścia, tak że mogłam się czuć zupełnie komfortowo.

Miasteczko bardzo ładne, z bogatą historią ( jak wszystkie w Italii). Prawdopodobnie było etruskim centrum, a powstanie datuje się na IX – X wiek.

SAM_0723                                         Jedna z uliczek Acquapendente  / Acquapendente, one of the streets

SAM_0726                                                               Ratusz / Town Hall

SAM_0731                             Bazylika – Katedra Świętego Grobu / The Cathedral Holy Sepulchre

Bazylika, należąca do zakony benedyktynów, posiada  relikwię  w postaci  kamienia poplamionego  krwią , który pochodzi z Grobu Bożego w Jerozolimie. Relikwia przechowywana jest od X- XI w. w krypcie , której dodatkową ozdobą są 24 kolumny.

SAM_0724                                                         Acquapendente, Jerozolimą Europy

Posiedziałam w kawiarni, aby złapać wi-fi i wysłać wiadomości, a potem wracam  do mojej przystani.  Jest niemal połowa maja ,  wokół kwitną akacje. Jest takie  szaleństwo zapachów, jakich nigdy wcześniej  nie czułam tak jak tutaj.

A potem  odpoczywam w ogrodzie , jem kolację ( z klasztornymi kotami) , robię notatki i  cieszę moje oczy spokojnymi widokami. Czuję się niemal jak w raju; mogłabym tak siedzieć bez końca…

SAM_0735                                           ława w ogrodzie wśród winorośli /  a bench in the garden of the vine

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>