Via Francigena 2015, cz.13/ part 13

SAM_0907
0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Viterbo – Vetralla

Wychodząc  z   Viterbo  szlak Via Francigeny się rozwidla, można iść  w prawo albo w lewo. Nie mam przewodnika, więc jest mi zupełnie obojętne; wybieram „na chybił trafił”   ten na lewo.

Droga prowadzi  mnie dziwną okolicą; przez około 4 km idę w takim jak by tunelu skalnym; droga jest wąska , a po obu jej stronach wznoszą się  skały wysokie na kilka metrów.  Wygląda to bardzo urokliwie,  jakkolwiek mam mieszane uczucia, od czasu do czasu zadzieram wysoko głowę, aby sprawdzić, czy na pewno nade mną jest jeszcze niebo…

Dzisiejszy szlak poza tym ma wszystko co tylko może się trafić  piechurowi  : asfalt, drogę szutrową, polne ścieżki,   zarośnięte miedze, jakieś przesmyki pod krzakami, na dodatek raz w górę raz w dół, niezliczoną ilość zakrętów w lewo i w prawo. Po dwóch godzinach marszu tracę zupełnie  orientację  w jakim kierunku jest Vetralla, czyli  mój dzisiejszy cel. Ta droga tak pochłonęła moją uwagę, że nie robię  żadnego zdjęcia. Z tego bezmyślnego zafrapowania ocknęłam się dopiero, gdy  idąc  ścieżką obok niemal bezkresnych,  zielonych pól , na których były deszczownie,  zobaczyłam  tęczę.

SAM_0877                                                       zieleń pól i tęcza/   the green fields  and rainbow

Potem idę wzgórzami, na których co jakiś czas  wyzierają spod traw i krzewów jakieś ruiny . Z pomocą przychodzi  mi tablica informacyjna, dzięki której dowiaduję  się, że są to  resztki okazałych  budowli  termalnych  z epoki rzymskiej. Rejon ten nazywa się dzisiaj „Masse di San Sisto”  ( pojęcia nie mam co to za święty „San Sisto”) . Tutaj dawni patrycjusze rzymscy budowali wille i kompleksy termalne, aby  korzystać  ze zdrowotnych właściwości ciepłych wód mineralnych. Przed nimi czynili tak Etruskowie i dlatego termy te  nazywają się „Terme Etrusche”. Dzisiaj jedynym śladem tejże dawnej świetności są te właśnie ruiny.

Ten  pagórkowaty teren   o łagodnym klimacie,  sprzyja uprawie  drzew oliwnych, które to głęboko zakorzeniły się w histori i tradycji tej ziemi.  Skończyły się zatem bujne winorośla, wśród których wędrowałam w Toskanii. Teraz  królują oliwki i leszczyna.

Po około 5 godzinach marszu  dochodzę  do Vetralli ,   założonej  około VII – VIII w. , kiedy to zbudowano zamek obronny dla bezpieczeństwa drogi Via Cassia. Nareszcie mogę  usiąść  w barze , odpocząć , napić się kawy i coś zjeść. To jest zawsze jeden z najprzyjemniejszych momentów dnia ;  moje stopy odpoczywają , a kawusia w Italii jest zawsze pyszna.

Po  chwili doszedł Josef i Sigrid, tak że mam nawet z kim porozmawiać. Josef idzie  dalej aż do miejscowości Capranica , Sigrid i ja zostajemy tutaj.  W Vetralla , nie ma jednak żadnego schroniska  dla pielgrzymów. Jedyną możliwością jest skorzystanie  z noclegu u Sióstr  w  Monasterio Regina Pacis . No więc drepczemy  kolejne 2 km, z nadzieją, że znajdzie się dla nas miejsce.

Było miejsce, dostałyśmy schludny pokoik z łazienką. Cena dość wysoka, ale nie mamy wyboru. Faktem jest , że wyżywienie było wyśmienite.

Monasterium jest poza  miasteczkiem,  jest cisza i spokój.  Po raz pierwszy też ucinam sobie drzemkę po południu, chyba jestem bardzo zmęczona… Odpoczynek daje nam też ogród;  wśród kwiatów i zieleni  nabieramy sił przed kolejnym etapem.

SAM_0889                                  Sigrid i ja w ogrodzie Monasterium /  Sigrid and me in the garden of Monastery

Vetralla  – Sutri

Po dobrze przespanej nocy,  jemy smaczne śniadanie i  żegnamy się sympatycznie z siostrzyczkami.  Jeszcze wpis do księgi pamiątkowej, ostatnie uściski, wymiana adresów i w drogę.  Decyduję się na marsz wzdłuż szosy, nie bardzo ufam bowiem oznaczeniom Via Francigeny.   Wędrując szosą nie mam tych obaw,  z tego miejsca już bowiem ABSOLUTNIE WSZYSTKIE  drogi prowadzą do Rzymu.   Wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że dzisiaj jest niedziela i chyba cała Italia wsiadła w swoje maszyny i gna na Rzym.. A ja idę poboczem, nie poboczem, takowego nie ma , idę po prostu skrajem szosy, modląc się aby nie trafił się jakiś „niedowidzący” kierowca…

Po dobrych trzech godzinach dochodzę do miejscowości Capranica , gdzie przydrożny kamień informuje mnie, że do Rzymu jest już tylko 60 km .

SAM_0900

Robię sobie dłuższą przerwę na odpoczynek ; na drugie śniadanko, kawusię, a nawet lody ( taka rozpusta  zdarza  mi się po raz pierwszy). Siedzę   leniwie  w samym centrum pięknego, starego miasta ( Piazza Santa Maria), mając za sobą malutki ryneczek, a przed sobą kolejną antyczną bramę miejską, przy której wznosi się okazały Kościół Św. Marii, z prawej strony mam  miejski hotel , zajmujący najbardziej  urokliwą część  antycznych zabudowań , po lewej lodziarnię ( przy której właśnie przysiadłam na lody), nad sobą gorące , południowe słońce, a w sobie świadomość, że już tyle  dane  mi  było dokonać i tak niewiele  pozostało mi  aby zakończyć  wyprawę sukcesem …Ech, la vita e bella 8-)  ( Życie jest piękne )…

SAM_0902                                                    Kościół Św. Marii/ Chiesa Santa Maria/ Santa Maria Church

Przy stoliku obok siedzi Pan, bacznie mi się przygląda, po czym zaczyna rozmowę. Oczywiście wypytuje, skąd jestem i co tu robię.  Jest wyraźnie ucieszony moimi odpowiedziami,  zna bowiem Polskę, był w naszym kraju kilka razy, przerzucamy się  nazwami  miast, najważniejszych zabytków , polskich  potraw, itp.  Po czym  przedstawia się ,  jest właścicielem hotelu ( tego z „prawej strony”) i zaprasza do obejrzenia pokoi. No owszem, jest miło, pokoiki sympatyczne, ale ja jednak nie zamierzam tu zostać. Dziękuję najuprzejmiej jak potrafię, Pan daje mi swoją wizytówkę ( którą oczywiście wyrzucę do pierwszego kosza na śmieci), chwali moją  znajomość języka włoskiego  i tak się rozstajemy.

A potem już tylko około 5 km i jestem w Sutri, przesympatycznym miasteczku.

SAM_0904

Sutri posadowione jest na tufowej skale i  wzmiankowane  było  już  w X w. p.n.e.  Początkowo zamieszkiwali tu Etruskowie ( ten tajemniczy lud, który nie wiadomo skąd przybył i dlaczego potem nagle zniknął), a od około IV w. p.n.e.  – Rzymianie.  W VIII w. król tych ziem ( Liutprando) przekazał te ziemie    Papieżowi Grzegorzowi II  i w ten sposób miasteczko to stało się pierwszą siedzibą  następców Św. Piotra. Posiadłościami Papieży stały się w tym czasie również Vetralla i Capranica.

Miasto ma klimat zbliżony do miasteczek toskańskich, może dlatego jestem nim tak zachwycona. Przechodzę przez starą bramę ( Porta Vecchia), która pamięta czasy  Etrusków.  Kwateruję się u Sióstr Karmelitanek; rejestrację i opłaty dokonuje się w klasztorze przylegającym do Kościoła Santissima Concezione ( Niepokalanego Poczęcia), natomiast pokoje są w budynku obok.  Każdy pokój w tym budynku ma inną nazwę, ja dostaję ten pod nazwą ” Santa Teresa d’Avila”  (sic !)… Pokój jest na 6 łóżek, ale jestem zupełnie sama, a więc czuję się jak w luksusowym hotelu .

SAM_0907                                                                  Rynek w Sutrii  /  Market square in Sutrii

Życie mieszkańców skupia się na rynku. Ryneczek jest nieduży, ale jakże uroczy. Wchodzi się do niego przez  kolejną starą bramę, na środku jest fontanna,  wokół  kamienice, a  co budynek, to zabytek. Tuż za rynkiem wznosi się monumentalna Katedra Wniebowzięcia Marii Panny z ok. X w. ( Santa Maria Assunta), która jest tak ogromna i tak wtłoczona pomiędzy inne budynki, że nie sposób zrobić  kompletne zdjęcie. Dalej jest  Kościół Św. Marii z Dzieciątkiem ( usytuowany w wielkiej grocie  skalnej), Kościół Św. Franciszka z XIII w.. romański kościół  San Silvestro z X w., San Sebastiano z XIII w. … Można by wymienić jeszcze co najmniej kilka; niemal tyle kościołów ile domów.

SAM_0905                                      Katedra Wniebowzięcia Marii Panny / Cathedral of  Santa Maria Assunt

Wieczorem idę na kolację ( dla Włochów  to się nazywa  obiad) , wybieram  restauracyjkę w rynku , w której jest wi-fi, aby połączyć przyjemne z pożytecznym . Zamawiam typowe włoskie dania, rezygnując – jak zwykle – z deseru. W tym momencie szef ( chyba zdziwiony tym, że ktoś nie chce „dolce” czyli deseru), pyta, czy w zamian może mi zaproponować limoncello.  Wow,  zgadzam się z największą przyjemnością :-P .

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>