Via Francigena 2015, część 15, part 15

SAM_0989
0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

La Storta – Rzym

Po źle przespanej nocy ( ech, te emocje) wyruszam wcześniutkim rankiem na mój ostatni etap Via Francigeny. Do Rzymu, a dokładnie do Placu Św. Piotra jest ok. 18 km, etap więc będzie  krótki. Jest 20-go maja, środa i tak sobie imaginuję, że  dojdę do Watykanu dokładnie na czas, aby uczestniczyć w audiencji generalnej.

Jak już wspomniałam w poprzednim wpisie, La Storta  to miasteczko będące głębokim przedmieściem Rzymu.   Jest po 6-tej rano  i setki ( a może i tysiące) aut pędzi w kierunku Rzymu. Na dodatek  wzdłuż szlaku ciągnie się linia kolejowa i co chwilę pędzi pociąg  w kierunku Wiecznego Miasta. A ja idę główną drogą , bo nie ma innej możliwości i z czasem  nie słyszę już nawet własnych myśli.

Po 9-tej jestem już w  pobliżu placu Medaglio d’Oro , z którego poleca się wejść na  wzgórze  Monte Mario , skąd  roztacza się piękny widok na Rzym i  Bazylikę Św. Piotra .   Tak pisze o tym miejscu Corrado Augias ( „Sekrety Rzymu”) :  ” Pielgrzymi, pokonawszy drogę nazwaną Francigena (…) docierali na wzgórze Monte Mario, wówczas nazywane Mons Gaudii, Górą Radości, ponieważ właśnie stąd  rozciągał się wspaniały widok na miasto, oznaczający koniec ciężkiej, długiej drogi.”

Zbiegiem okoliczności ( a może nie) tuż przed Santiago de Compostela w Hiszpanii jest też wzgórze nazwane Monte do Gozo , co również znaczy ” Góra Radości”, skąd też po raz pierwszy można zobaczyć Santiago i jej Katedrę …

2015-05-20 09.45.41                Monte Mario – pierwsze spojrzenie na Rzym /  The first look at the  Rome

Po nacieszeniu się widokiem  ruszam dalej. Finał coraz bliżej, a zatem i ruch jeszcze bardziej intensywny. Idę już miejskimi chodnikami, kijkami wystukując miarowy rytm . Na Plac Św.Piotra wkroczyłam o godz. 11.30. Zmęczona, ale i  szczęśliwa  i pełna wiary , że będzie mi dane uczestniczyć w papieskiej audiencji , która dla pielgrzyma jest  najświetniejszym świadectwem zakończenia pielgrzymki i zadośćuczynieniem za wszystko to , czego w drodze doświadczył.  Mój entuzjazm jednak został szybko zgaszony,  Plac bowiem  jest wypełniony po brzegi  tłumem  ludzi. Wejścia są już  zagrodzone i pilnowane przez służby porządkowe. Mimo wszystko przeciskam się w ich pobliże i proszę o wpuszczenie. Jestem pielgrzymem – mówię i   właśnie skończyłam pielgrzymkę  i bardzo chciałabym uczestniczyć  w tejże audiencji. Policjanci  popatrzyli chłodno na mnie, na mój plecak , moje zakurzone buty, spocone odzienie i odpowiedzieli, że owszem, mogę przyjść,  ale po 14-tej… Zrobiło mi się przykro, odwróciłam się na pięcie i poszłam sobie…  Poszukałam jeszcze tylko biura , w którym wydają  świadectwo ukończenia drogi ( tzw. Testimonium):

2015-11-20 14.56.26

a potem  maszeruję   na Zatybrze , bo tam jest Lo Spedale della Provvidenza, czyli schronisko dla pielgrzymów.  Schronisko mieści się przy Klasztorze , jest dosyć skromne, ale ma „duszę”.

SAM_0982                            Widok z okna na podwórze  /  View from the window into the yard

Wieczorem odbywa się rytualne obmycie stóp pielgrzymów, zwyczaj, który kultywują już chyba tylko Włosi…

SAM_0987                           Rytuał  mycia stóp pielgrzymom / Ritual of washing  the pilgrims’ feet

I tak oto kończy  się moja wędrówka szlakiem Via Francigeny. Czym była dla mnie ? Chyba przede wszystkim czasem rozkoszowania się pięknymi pejzażami, smakowania włoskiej atmosfery, włoskich potraw, włoskiej mowy, czyli wszystkiego tego co lubię najbardziej.  Była czasem zagłębiania się w historię  i tradycje kraju, który tworzył naszą , europejską cywilizację i który wniósł do niej bodaj najwięcej,  czasem wtapiania się w teraźniejszość  tej pięknej krainy i delektowania się każdym jej łykiem…  Była też czasem dużego wysiłku; szlak bowiem nie jest łatwy  (przynajmniej dla mnie) , jest wymagający i pozbawiony tak dobrze rozwiniętej infrastruktury  dla pielgrzymów jaka jest w Hiszpanii. To był w dużej mierze też  czas  samotności, takiej „zdrowej” samotności, która jest mi potrzebna.  Jestem w pełni usatysfakcjonowana, spełniłam bowiem moje kolejne marzenie. Zastanawiam się , co dalej? Czyżby Jerozolima?

A na razie  mam czas na zwiedzanie miasta, na przypominanie sobie zakątków znanych i mniej znanych.  Rzym był, jest i ( mam nadzieję) pozostanie piękny, ale staje się coraz bardziej męczący. Wszędzie są nieprzebrane tłumy turystów. Po trzech tygodniach ciszy i spokoju  odbieram  to dosyć ciężko i już tęsknię do szerokich przestrzeni, do świergotu ptaków, do pól  i lasów… Z radością więc   opuszczam  te najbardziej słynne rewiry i zapuszczam się w wąskie uliczki, może nie takie znane, nie takie śliczne , ale za to spokojniejsze.  Moja przystań jest jak na razie na Zatybrzu,  snuję się zatem też uliczkami tej dzielnicy:  jest co nieco zaniedbana, ale  widać jaka musiała być kiedyś piękna.

Nie mam zamiaru zamieszczać zdjęć z największych atrakcji Rzymu, znają je bowiem  wszyscy : Bazylika, Forum Romanum, Colosseum, Fontanna di Trevi, Piazza Navona , Panteon itd, itp.  Są jak zawsze piękne, ich rozmach zapiera dech w piersiach,  tysiące  ich  zdjęć krąży  w internecie.  Staram się wyłuskać w tym wszystkim czegoś dla siebie, czegoś osobistego, czegoś co pozwoli mi zapamiętać inaczej to wielkie miasto… Tak jest na przykład na Piazza Colonna ( Kolumnowy Plac) na Via del Corso, gdzie zachwyt wzbudza Kolumna Marka Aureliusza ( z II w.) , upamiętniająca zwycięstwo Cezara nad Dakami, ja natomiast zatrzymuję wzrok ( i obiektyw aparatu)  na marmurowej fontannie, przycupniętej tuż obok, na której motywem zdobniczym są muszleSAM_1054

Fontanna z muszlami na Piazza Colonna  /  The fontain with shells in Piazza Colonna

Zachwycają mnie mosty nad Tybrem, jest ich mnóstwo, co jeden to ładniejszy, a idąc promenadą wzdłuż rzeki można podziwiać zarówno ich architekturę jak i widoki, które się poza nimi rozpościerają .

SAM_0991      Promenada wzdłuż Tybru, w tle Zamek Anioła / The promenade along Tiber river, in the background  Castel Angel

2015-05-22 09.06.38                  Watykan i ja przed  Bazyliką /  Vatican and me in front of t the  Basilica

To zdjęcie przed Bazyliką jest zrobione dwa dni później, kiedy wczesnym rankiem przemieszczałam się do innego hotelu, bowiem w La Spedalle della Provvidenza można zatrzymać się tylko na dwie noce.  Szczęśliwie znajduję hotel w pobliżu Monte Mario w dość rozsądnej cenie. Za 4 dni przyjedzie moja córcia z rodzinką i spędzę z nimi kolejne piękne dni , wypełnione zwiedzaniem już nie tylko Rzymu, ale i dużo dalszych okolic.  A 29-go maja wsiądę w samolot i polecę do Hiszpanii, gdzie w Santander rozpocznę moją kolejną wielką wędrówkę  szlakiem Camino Norte.

A zatem to nie koniec moich wspomnień ,  kolejne wpisy poświęcę pięknemu szlakowi Camino Norte w Hiszpanii.

2 komentarze do “Via Francigena 2015, część 15, part 15

  1. Niezwykły ostatni odcinek Francigeny. Czuję to ŚWIĘTOWANIE w każdym słowie, więc dlaczego nie bierzesz udziału w Blogowym Karnawale Kobiet? Wtedy więcej osób mogłoby zobaczyć, jak ciekawe jest życie pielgrzyma.
    Sciskam MOCno

    • Wiollu pamiętam, że mi o tym pisałaś, ale ostatnio dni mijają mi tak intensywnie, że po prostu nie miałam na to czasu…
      Saluti cara amica

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>