Camino del Norte, 2015/ cz.2

0 Flares Twitter 0 Facebook 0 0 Flares ×

Santillana del Mar – Comillas – Serdio

Deszczyk, który rozpadał się wczoraj wieczorem nie ustaje.  Wyruszam rankiem w drogę, po raz pierwszy ubierając pelerynę i tak opatulona wychodzę z pięknego Santillana del Mar, które żegna mnie deszczem…  Zwykle skarżyłam się na upał, teraz przychodzi mi doświadczyć wędrówki w chłodzie i mżawce. I już wiem, że zdecydowanie bardziej wolę to pierwsze.

SAM_1295                                                                            Cobreces

Pierwszą  przerwę robię w miejscowości Cobreces. Jest bar przy drodze, a ja jestem już nieźle przemoczona no i głodna też.  Jak to dobrze wejść do ciepłego i suchego pomieszczenia, w którym na dodatek  unosi się zniewalający zapach kawusi.  Zjadam śniadanko, popijając kawą i wdaję się w rozmowę z siedzącym obok mnie  panem. To młody Belg, który na rowerze przemierza Portugalię i Hiszpanię. Wyruszył  z domu wczesną wiosną po tym jak  stracił pracę ,  jest w drodze już trzeci miesiąc. Pieniądze  się już skończyły , a  wciąż nie ma  pomysłu co dalej robić., zatem wraca do  kraju. Wypytuje mnie o Camino, nie słyszał nic o tym. Więc co nieco mu opowiadam, objaśniam co to jest credencial, czym jest muszla pielgrzyma itp. Słucha wyraźnie zafascynowany.

SAM_1298Cichy protest mieszkańców Cobreces  : „Chcemy asfaltu  jak wszyscy, nie kamieni” / Silent protest of inhabitants  : ” We want an asphalt, not stones”…

SAM_1307           przed Comillas – pierwsze spojrzenia tego dnia na  morze  / Before Comillas – the first views of the sea  this day

W deszczu i chłodzie dochodzę do Comillas. Miasteczko bardzo sympatyczne. Albergue mieści się w budynku byłego więzienia, co jakby  dodaje smaczku . Skromnie wyposażone, ale  wystarczające jak na jedną noc. Prania nie robię, bo  i tak by nie wyschło, pozostaje mieć nadzieję, że jutro dopisze pogoda.

SAM_1309Byłe więzienie, obecnie albergue dla pielgrzymów  / A former prison is  the albergue for pilgrims now.

Camillas , zwane szlacheckim miasteczkiem, usytuowane jest między wzgórzami, plażą i portem. Tak naprawdę jest bardzo urokliwe; jaka szkoda, że dane mi go było oglądać w deszczu, który odbiera wiele uroku i nie pozwala w pełni rozkoszować się tym, co oczy radośnie notują. Poza zabytkami starówki można podziwiać  El Capricho de Gaudi ( Kaprys Gaudiego), czyli pałacyk wybudowany wg projektu Gaudiego   pod koniec XIX w., w którym aktualnie mieści się muzeum  tego niepospolitego architekta.

SAM_1317                                   El Capricho de Gaudi  / Kaprys Gaudiego  / The  Gaudi’s Whim

Zachwyca również pałac Sobrellano ( niestety, nie mam zdjęcia)  oraz monumentalny gmach Uniwersytetu Papieskiego. Oba te obiekty zostały zbudowane w XIX w. za pieniądze markiza  Antonio Lopez, który dorobił się majątku w Ameryce i zainwestował je w swoje rodzinne miasto, aby pobudzić turystykę. Myślę, że mu się udało…

SAM_1321                                  Widoczek na Uniwersytet Papieski   / View of the Pontifical University

Wieczorem idę na krótki spacer z Sylwią, Kanadyjką, którą poznałam w Santander, a która właśnie tu dotarła. Trochę rozmawiamy, poznajemy się bliżej, ale bez żadnych zobowiązań. Sylwia jest dosyć tajemniczą osobą. Poznaję też trzy bardzo sympatyczne Francuzki. Kłopot w tym, że porozumiewamy się bardziej gestami niż słowami, bo mój francuski jest strasznie ubogi, a ich angielski jeszcze bardziej. Ale uśmiechy są międzynarodowe i nie potrzebują tłumaczy.

Po  w miarę dobrze przespanej nocy , rankiem z trudem znajduję jedyny czynny bar, aby zjeść małe śniadanie przed wyjściem w trasę.  Już nie pada, ale wilgoć jest wszędzie. Przeglądam przewodnik i zastanawiam się,  jak zaplanować dzisiejszy dzień. Zgodnie z przewodnikiem ten etap powinno się zakończyć w Colombres, czyli do przejścia byłoby  ok. 34 km. Trochę dużo, jak dla mnie, zastanawiam się nad inną  opcją…

Szlak  może nie  najłatwiejszy, ale z pięknymi widokami. Po wyjściu z  Comillas  niemal cały czas po prawej stronie ocieram się o zatoczki  Morza Kantabryjskiego (a może  Zatoki Biskajskiej) , a po lewej stronie  rozpościerają się Góry Kantabryjskie ( Cordillera Cantabrica). Szczyty jeszcze mocno ośnieżone,  zatem muszą być wysokie .  A nade mną  turkusowe niebo, bo  po wczorajszym deszczu nie ma właściwie śladu.

SAM_1328                             Po prawej stronie  zatoczki Morza Kantabryjskiego  /  the bay of Cantabrian Sea

SAM_1330                   a tak wyglądało po mojej prawej stronie    / on the left I saw  the  Cantabrian Mountains

Pierwszą przerwę robię  po ok. 12 k m w San Vincente de la Barquera. Niemożliwym zresztą byłoby nie zatrzymać się tu, chociażby na chwilę.

SAM_1335                                                     San Vincente de la Barquera

Wchodzi się do miasta prze długi most de la Maza ( Maczugi) , zbudowany  w XVI w., a  posadowiony na 28 przęsłach.  Siadam w barze, z którego tarasu mam widok na tenże most i na rzekę i w takiej scenerii pałaszuję drugie śniadanie ( albo lunch). Jest pięknie, czuję się jak „wybraniec bogów”…

A potem pnę się dalej na szlak.  „Pnę się”, bowiem od San Vincente  cały czas jest pod górkę.  Chwilami trochę w dół, a potem znowu w górę. Robi się gorąco,  a więc stopki cierpią , jak co dzień i z tym niemym cierpieniem   docieram do  wioseczki Serdio , aby  tu zatrzymać  się na nocleg, Colombres zostawiając na jutro.

Albergue całkiem przyzwoite,dobrze wyposażone  ale jest brudno. Nikt nie posprzątał  po gościach z poprzedniej nocy.  Razem ze mną doszły  tu wspomniane wyżej trzy Francuzki . Kręcimy nosami, ale nie ma wyjścia.  Pierwsze co zrobiłam, to pozamiatałam i wyniosłam śmieci, aby choć trochę  uprzyjemnić sobie pobyt w tym miejscu.

Tak mnie chyba te czynności pochłonęły, że nie mam żadnego zdjęcia z tej mieścinki. Szkoda, bo jest bardzo sympatyczne, niewiele ludzi, czas płynie leniwie. Nie ma żadnego sklepu, jednak  są dwa bary. W jednym z nich serwują  obiady, zatem tam  spędzam  popołudnie  z Francuzkami. Siedzimy   i gaworzymy , „włączając” w tą rozmowę  wszystkie nasze zmysły ,  części ciała  i wszelkie  umiejętności lingwistyczne :  angielski, francuski, hiszpański, włoski…  Jest wesoło,  miluśnie, niestandardowo…

cdn.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>